Blog > Komentarze do wpisu
Dzień drugi,Święta Lipka,Bezławki,Kętrzyn-Wilczy Szaniec (2007.07.03)

Niestety podczas tego urlopu mieliśmy słoneczną pogodę tylko pierwszego dnia. Kolejne dni przynosiły coraz większe deszcze :((. Na początku padało tylko przelotnie, ale pod koniec urlopu padało całe dnie. Zatem poranek rozpoczynamy od deszczu :), obieramy kierunek Święta Lipka. To malutka wioseczka i jednocześnie jedno z najbardziej znanych polskich sanktuariów.

 

 

 

Bazylika jest pięknie utrzymana, w środku jest bardzo dużo turystów. Grześkowi najbardziej podobały się organy  z ruchomymi aniołkami i kręcącymi gwiazdkami. Pomodliliśmy się trochę, Grzesiu się wybiegał, czas na kolejne atrakcje - Wilczy Szaniec.

 

Po drodze zajeżdżamy do ciekawego miejsca: zamku-kościoła w Bezławkach. Położony na wysokim wzgórzy masywny kościół to część dawnego zamku krzyżackiego. Wokół kościoła biegnie mur ze śladami baszt obronnych. Całość otaczają stare drzewa. Bardzo intrygujące miejsce. Istnieją legendy, że w średniowieczu przechowywany był tutaj święty Graal.

 

W Wilczym Szańcu tłumy, oczywiście bardzo dużo turystów niemieckich. Wilczy szaniec to zespół potężnych bunkrów, które były jedną z kilku siedzib Hitlera. Zadziwiająca jest infrastruktura turystyczna tego miejsca, mamy tu dwa bary al'a Prl i jakiś kiosk z pamiątkami. Tłumy turystów i jednocześnie 0 propozycji. Brak sklepów, restauracji - pustka. Nawet dobrego hot-doga tutaj nie uświadczymy.  Za to trafiliśmy na bardzo fajną przewodniczkę, zna dużo barwnych opowieści o Hitlerze i jego otoczeniu. Spacer między bunkrami jest naprawdę interesujący. Bunkry imponują wielkością, szkoda tylko że Niemcy wycofując się wysadzili większość z nich.

 

 

Wracamy do Kętrzyna, mamy tutaj do obejrzenia zamek krzyżacki i katedrę. Katedra jest niezywykle masywna,leży na wzgórzu ma potężne mury. Wydaje się, że jej funkcja obronna była ważniejsza niż religijna.

 

 

 

Zamek leży poniżej katedry, jest malutki ale bardzo ładny. Robimy sobie kilka zdjęć spacerując wokół zameczku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wracając do Zyndak mijamy wysoki samotny komin. Pewnie kiedyś stała tutaj cegielnia- pozostała po niej malownicza pamiątka.

czwartek, 21 lutego 2008, kajakowiec